Tekst alternatywny Tekst alternatywny Tekst alternatywny Tekst alternatywny Tekst alternatywny Tekst alternatywny Tekst alternatywny Tekst alternatywny



„„Kostrzyńska Trójka łowi””



1 maj, magiczna data dla spinningistów. Tak też i „Kostrzyńska TRÓJKA” nie mogła tego przegapić, jak co roku wyznaczono ten dzień na inaugurację zawodów spinningowych Koła. Z uwagi na wyjątkowo wysoką wodę na naszych rzekach, zmuszeni byliśmy rozegrać te zawody na jeziorze, wybór padł na Grzybno w okolicach Ośna Lubuskiego. Jest to jedno z najczystszych jezior w naszym Okręgu PZW, obfituje w piękne okonie i szczupaki. Przedłużające się w tym roku chłody, jednak nie napawały zbytnim optymizmem, także informacje od kolegów po kiju z tego terenu, mówiły o nie najlepszych braniach okoni, które wyjątkowo długo nie rozpoczęły solidnego żerowania. Niewiadomą były także szczupaki, tych w tym roku jeszcze nikt nie próbował łowić. Na starcie zawodów stanęło 26 uczestników, jak przystało na pierwszą turę Mistrzostw Koła w trzech kategoriach, seniorów , juniorów i pań. Humory dopisywały jak zwykle, wola walki była ogromna. Tylko nieliczni mieli wstępnie rozpoznane łowisko trenując wcześniej , większość z marszu, szła na żywioł. Wędkowanie w pierwszej turze trwać miało sześć godzin, tak więc na tak dużym akwenie należało się gruntownie zastanowić i obrać konkretną taktykę, aby nie zmarnować swojej szansy. Większość uczestników jak można było rozpoznać na starcie po przygotowanym sprzęcie, szykowała się na łowienie okoni, nieliczni założyli większe przynęty z myślą o szczupakach. Po sprawdzeniu listy startowej , sędziowie dali znak do startu, i tu było widać tych co byli wcześniej na treningach, zerwali się i „pędzikiem” ruszyli na z góry upatrzone stanowiska. Reszta powoli ruszyła za nimi, uważnie lustrując wodę gdzie usiłowali dostrzec choć by niewielkie przejawy aktywności drapieżników. Piękna pogoda dopisała dzisiaj, tak jak i na poprzednich zawodach, jak się miało później okazać, do pięknej pogody niestety nie dopasowały się ryby, być może nie można mieć wszystkiego na raz. Ja wraz z jednym z kolegów przyjęliśmy taktykę odejścia od startu z zegarkiem w ręku na 40 minut i powolny powrót, próbując łowić szczupaki.Jak się na koniec okazało, nie było to zupełnie pozbawione sensu, choć mój towarzysz okazał się być największym pechowcem zawodów. Po godzinie od startu, z czego większość poświęciliśmy na przemarsz, kompletny brak jakiejkolwiek aktywności ryb. Zmieniamy taktykę, ja idę w prawo a Paweł w lewo może osobno szybciej coś namierzymy. Już pierwsza zmiana miejsca wlewa troszkę otuchy w serce, jest branie, i choć to niewielki szczupak, to cieszy samo branie. Po piętnastu minutach mam już zaliczone cztery szczupaki, niestety wszystkie poniżej wymiaru i muszą wrócić do wody. Postanawiam jednak dzwonić do Pawła , są brania !!!. Gdy dociera do mnie przywołany kolega, wyjmuje właśnie piątego szczupaka, ten na szczęście jest miarowy. Łowimy we dwóch z sąsiadujących kładek, raz po raz holując szczupaki, niestety żaden niema wymiaru. Paweł zmienia miejsce połowu, i już po chwili holuje naprawdę dużego szczupaka, niestety, bardzo delikatny sprzęt nie daje szansy na całkowitą kontrolę ryby, ta wpływa w pobliskie krzaki i zrywa zbyt cienką żyłkę. Koniec marzeń o zwycięstwie.Czas płynie nieubłaganie, wracamy zmieniając taktykę. Paweł łowi „dobrego” okonia, jest zaliczenie i szansa na drugą turę. Po dotarciu do komisji sędziowskiej okazuje się że łowisko okazało się za trudne dla większości uczestników, którzy niestety nie złowili ryb. Nic nie złowili juniorzy, nasze panie i wielu seniorów. Najwięcej sztuk rybzłowił Kolega Stefan Chwirot, siedem okoni, a zwycięzcą zawodów został Jan Włodarczak, łowca jedynego miarowego szczupaka. Łącznie ryby złowiło 10 uczestników. Rewanż już niedługo w drugiej turze, na którą serdecznie zapraszamy. P.S. Żeby było śmiesznie, zaznaczyć należy,że największą rybę tego dnia, poza konkursem, w miejscu startu złowił jeden z sędziów, nie był to szczupak olbrzym, ale zakasował by wszystkich zawodników. Nie wiem czy śmiać się czy płakać, a może trzeba mniej chodzić i więcej łowić a nie kombinować cha cha cha.



Z wędkarskim pozdrowieniem „Wodom Cześć”

Zarząd Koła PZW nr 3 w Kostrzynie nad Odrą